Sesja pod czujnym okiem nieznanych przodków…

Bytom. Piękna, stara kamienica, studio z okanami z widokiem na krzyżujące się ruchliwe ulice. Zabytkowy parkiet, kaflowy piec i … pewne tajemnicze zdjęcia. Pierwsze moje pytanie dotyczyło owych postaci. Szacownych przodków, kim byli, jakie jest powinowactwo z właścielką studia. W odpowiedzi słyszę: „Nie wiem, kupiliśmy ich razem z mieszkaniem… A popatrz na tę kobietę w niemieckim mundurze!” – wyczułam zachwyt w głosie Ani.

Ufff! Zmroziło mnie, ciekawe kim byli, jak żyli, co mieściło się w tym miejscu i jak się im teraz to nowe miejsce podoba… Szczerze wierząc w energię ludzi i przestrzeni jestem przkonana, że owi państwo nie mieli nic przeciwko naszej dzisiejszej pracy. Przy dżwiękach smooth jazz’u sesjowało nam sie wyśmienicie. Jakże mogło byc inaczej, kiedy na planie zdjęciowym królowały wiosenne pastele idealnie balansując z szaroburością bytomskich ulic.

 

Dzisiaj pracowałam z cudownymi kobietami. Kobietami, które wiedzą czego chcą, które odważnie podążaja swoją drogą, drogą do celu. Ania potrzebowała zdjęć makijaży, które będą brały udział w konkursie. Trzymajcie koniecznie kciuki! Przygotowałam kilka stylizacji, będących podbiciem, tłem do prac Ani. Dzęki tej sesji poznałam dzisiaj piękną Wiktorię, której kibicuję w karierze modelki oraz Asię, pięknooką fryzjerkę z laktatorem 😉 I te bezcenne kilkadzisiąt minut pogaduch z Justyną podczas podróży ♥

 

Wspaniale jest tworzyć. Jeszcze piękniej tworzyć wspólnie. Umiejętności, talent, kreatywność wszystkich nas z osobna stworzyły swego rodzaju wspólną energię. Coś wiekszego ponad nas. Myślę, że nieznani przodkowie zauważyli, docenili to i pozwolili na twórczą pracę.

Czy ja już wspominałam, ze uwielbiam swoją pracę? ♥ ♥ ♥ Chyba milion razy :*